Co o życiu wie Twoje Dziecko, a co być może zbyt często Ci umyka? Refleksje Świąteczne.

15:45 Mama Muffin 0 Comments


Moje tegoroczne świąteczne myśli mają swój początek tam, gdzie zaczyna się nowe życie. Życie mojego dziecka, które zaczęło się już prawie dwa lata temu. I życie mojego drugiego dziecka, na którego narodziny dopiero czekam... 

Wiecie ile uwagi jest w stanie poświęcić maluch dla jednej czynności? Średnio 3 do 5 sekund. Sprawdziłam to naocznie, gdy zostałam mamą. Jeśli liczysz na dłuższe skupienie ze strony malutkich oczek, ryzykujesz rozczarowanie. Dziecko żyje chwilą tak, jakby żadne wczoraj, jutro, a nawet za 5 minut i godzinę nie istniało. Po prostu o tym nie myśli, a to co zajmuje jego umysł to właśnie kilkusekundowe rozterki. Nie wybiega nimi kilka kroków do przodu, ani nie kroczy w tył. To dlatego rodzicielstwo wymaga tyle cierpliwości, gdy powtarza się po raz dziesiąty w jednej minucie, że piecyk jest gorący i trzeba trzymać się od niego z daleka.Tak żyje malutkie dziecko. A jak żyją dzieci już dorosłe? Planujemy przyszłość, przeżywamy to, co minęło i myślimy, co zrobić, żeby nie poparzyć się ponownie. Myślami jesteśmy głównie w jakimś innym wymiarze czasowym, czy to przeszłym, czy mającym nadejść, bynajmniej zawsze odległym od teraźniejszości. Całymi latami byłam przekonana, że jest to najmądrzejsza postawa, jaką możemy przyjąć w życiu. Aż nie zetknęłam się z własnym dzieckiem i nie wpadłam po uszy z miłością w cały jego świat pełen teraźniejszości. Patrzę teraz z innej perspektywy i uwielbiam tkwić w tej rzeczywistości. W niej odpoczywam i nabieram sił na dorosłe rozmyślania. Wiem, że nie jestem wyjątkowym rodzicem. Wielu ma dokładnie tak samo. 

Ta życiowa mądrość, której doświadcza rodzic malutkiego dziecka jest jednak bardzo ulotna. Dzieci dorastają a wraz z nimi umyka zdolność do zatrzymywania się w teraźniejszości. Może udaje się, gdy wyjedziemy na urlop, albo na chwilę w wyjątkowo udany weekend. Ale dużo rzadziej tak na co dzień, o każdym poranku, popołudniu i wieczorem.

Dziś wieczorem, gdy zasiądziemy wspólnie z Mężem i Córeczką przy Wigilijnym stole bardzo chcę mieć tą właśnie refleksję głęboko w pamięci. Życzyć sobie, by taka umiejętność upajania się tym, co jest tu i teraz, szczęściem, obecnością bliskich towarzyszyła nam każdego dnia, nie tylko w takich świątecznych okolicznościach. Ja na szczęście mam obok siebie moje Dziecko, które będzie mi o tym na co dzień przypominać ;)

0 komentarze: