Ale ciacho! Krzesełko Baby Design COOKIE - moje opinie

18:17 Mama Muffin 8 Comments



Gdy wybieraliśmy się z Tatą Muffin po ten zakup, nie myślałam, że spotka mnie tak miła niespodzianka. Muffinkowe krzesełko do jedzenia to przecież coś w sam raz dla Małej Muffinki. Znalazłam je w katalogu, potem krótki research w internecie i jest! A gdy mąż złożył je po wyjęciu z kartonika a ja zabrałam się za czyszczenie, mile zaskoczyłam się po raz drugi :) Pod tacką ukryty był przepis na muffiny :) Chyba nie muszę pisać, że długo nie czekał na wypróbowanie. 

Ale po kolei, dlaczego Mała Muffinka dostała właśnie to krzesełko? Bo design, choć z uwagi na moją pasję bardzo kuszący, nie był tu decydujący. Jestem raczej bardzo praktyczną osobą, dlatego przy wyborze krzesełka kierowały mną pewne kluczowe założenia dotyczące funkcjonalności:

Po pierwsze: kółka
Po drugie: łatwo zmywalne, zdejmowane (!) pokrycie siedziska
Po trzecie: barierka między nogami dziecka, dla większego bezpieczeństwa
Po czwarte: nie duża waga
Po piąte, choć wcale nie najmniej ważne: niewygórowana cena

Zacznę może od ceny, bo ta pewnie spędza sen z powiek wielu rodzicom. W końcu, gdy się ma w domu maluszka, zwłaszcza jeśli jest to pierwsze dziecko, wydatków jest bardzo dużo. A krzesełka do karmienia nie wiedzieć czemu potrafią kosztować niebotyczne pieniądze! Od pewnej kwoty w górę płaci się moim zdaniem już głównie za markę i design. Krzesełko do karmienia COOKIE można kupić w przyzwoitej kwocie, poniżej 300 zł. Niekiedy trudno o wybór koloru w sklepie, ale tu na przykład (przynajmniej na dzień publikacji wpisu) krzesełko COOKIE  jest dostępne jeszcze we wszystkich wariantach kolorystycznych. Za starsze modele, które nie mają kółek (te producent dodał w tym foteliku po 2015 roku), można kupić nawet taniej (za ok. 230 - 240 zł). Jeśli koniecznie zależy Ci na kółkach i kupujesz przez Internet uważaj. Najlepiej najpierw dowiedzieć się mailowo od sprzedawcy, który model ma w ofercie. Tu znajdziesz przegląd ofert w różnych cenach.



Krzesełko COOKIE jest stosunkowo lekkie w sensie wagowym, ale też pod względem designu - nie zagraca mieszkania. Przy takim wyborze kolorów z powodzeniem można dobrać wariant, który dobrze wtopi się w pozostałe elementy wyposażenia domu. Wydaje się, że sposób złożenia, jaki przygotował producent jest najbardziej optymalny z możliwych. Zsuwają się nie tylko nóżki, ale też można odpowiednio zaczepić z tyłu tackę, tak żeby po złożeniu szerokość była nie większa jak 40 cm. Tym samym krzesełko można sprytnie ustawić gdzieś w kącie kuchni czy pokoju, albo za drzwiami, nawet gdy mamy tam mało miejsca. Dodatkowo w załączonym koszyku można trzymać wszelkie niezbędne do jedzenia gadżety.

Teraz słów kilka o tapicerce i pasach. Tak, są w większości białe, co zresztą widać na pierwszy rzut oka. Ale są to elementy zdejmowalne i z możliwością prania w pralce (swoje pasy w tym celu właśnie zdjęłam, dlatego wybaczcie, że nie widać ich na zdjęciach). Na razie piorę, bo wiem, że będą szczególnie ulubionym smakołykiem ;) Nie zdążyły natomiast jeszcze przeżyć kulinarnego armagedonu, ze względu na stosunkowo nieufne podejście do rozszerzania diety u mojego piersiowego maluszka. Myślę jednak, że nie powinno być najgorzej. Już kupując byłam pogodzona z tym, że nie znajdę produktu na wieki. W sprzedaży są krzesełka całkowicie plastikowe lub z silikonowymi elementami w siedzisku. To jednak, wyłożone ceratką wydaje mi się po prostu bardziej przyjemne dla dziecka, bo mięciutkie. W końcu sami z mężem też wolimy jadać w salonie, gdzie mamy tapicerowane krzesła a w kuchni na plastikach zasiadamy tylko na chwilę. No i nie wspomnę już o walorach ceraty w obliczu ząbkowania. Gryzie się znakomicie :)

Element zabezpieczający między nóżkami: zależało mi, żeby się pojawił w krzesełku. Przyznam się dlaczego, choć pewnie nie powinnam tak publicznie. Zdarza mi się nie zapiąć małej pasami. Po prostu widzę, że nie jest jeszcze na tyle zwinna i na dzień dzisiejszy nie potrafi zmienić pozycji w krzesełku. Na widok pasów dostaje natomiast białej gorączki. Tak jest póki co szybciej, wygodniej i mniej emocjonalnie. Na pewno, gdy zauważę, że nabierze sprytu i zacznie się w krzesełku wiercić nóżkami zmienię tę politykę. Tym bardziej, że mam wątpliwość, czy z powodu "przegródki" między nogami nie przyjdzie pewnego dnia chwila, kiedy przed moim małym pulpecikiem nie będę mogła już zasunąć tacki. Wtedy pasy mogą być bezwzględną koniecznością. Ale pewnie się mylę, w końcu jak grubiutkie mogą być nóżki maleństwa ;) Raczej Mała Muffinka będzie teraz rosnąć wzwyż i trochę gdzieniegdzie wysmukleje. Jeśli Ty też masz "na składzie" małego pulpecika przed zakupem weź pod uwagę, że pod tacką jest mniej więcej 11 x 11 cm miejsca na każdą z nóżek.

No i wreszcie rzecz o kółkach i wadze nowego nabytku. Troszkę przestraszyłam się, gdy zobaczyłam, że kółka są plastikowe. Spodziewałam się raczej gumowych lub silikonowych. W każdym razie plastiki wydają mi się w tym przypadku ryzykownym rozwiązaniem. No ale wiadomo - z czegoś musiała wyniknąć nieco niższa cena za produkt. Na razie moje obawy okazują się zbyteczne. Kółka wytrzymują mimo, że w ciągu dnia krzesełko przemierza mniej więcej taką trasę: kuchnia - salon - łazienka - salon - kuchnia - salon - kuchnia ;) Czasem z dzieckiem, czasem bez. Panele nie są porysowane a ja na prawdę cieszę się, że mogę sobie tym pojeździć a nie muszę dźwigać. Bo jak się okazało nawet waga niespełna 8 kg (czyli aktualnie ciut mniej od mojej córeczki) przy takim rozstawie nóżek stwarza problemy przy podnoszeniu. Już przed zakupem byłam nastawiona na wykorzystanie tego krzesełka nie tylko do posiłków, ale i do zabawy. Stąd zależało mi na mobilności. Żeby postawić w tej kwestii "kropkę nad i" to napiszę tylko, że trochę brakuje mi jakiegoś sprytnego uchwytu, który mi - mamie o stosunkowo małych gabarytach - ułatwiłby przemieszczanie tego pojazdu najlepiej jedną ręką :) Bo muszę się przy tym nieźle nagimnastykować. No ale pomarzyć zawsze można, bo nie sądzę żeby znalazł się taki model na rynku...

Poza wymienionymi przeze mnie aspektami krzesełko Baby Design COOKIE jak na dobre ciasteczko przystało kryje w sobie parę ekstra niespodzianek. Mam tu na myśli regulowany na trzech poziomach stolik (co umożliwia dosuwanie go do brzuszka dziecka) i odpinaną na zatrzaski tackę z wgłębieniem na kubeczek. Do tego dochodzi możliwość rozłożenia oparcia (mimo, że córeczka dobrze już siedzi to uzyskany tą metodą dodatkowy "luz" przydaje się przy wkładaniu i wyjmowaniu jej z krzesełka). Producent przewidział też możliwość ustawienia krzesełka aż na sześciu poziomach wysokości, choć w sumie nie wiem dlaczego aż tyle. Osobiście wydaje mi się, że wykorzystamy tylko dwa: ten najwyższy teraz, bo mi jest tak wygodniej i najniższy, gdy córeczka zechce wykorzystać krzesełko do własnych zabaw i tyle. Ale pewnie projektant wyszedł z założenia, że od przybytku głowa nie boli. Lepiej więc dać więcej poziomów regulacji, niż za mało. Aha! jest jeszcze regulacja podnóżka, ale moja dziecina uwielbia machać nogami, dlatego podnóżek od razu poszedł do pozycji pionowej i pewnie już tam tak zostanie na dobre.

To tyle na temat moich osobistych wrażeń, jeśli chodzi o krzesełko Baby Design COOKIE. Każdego kto planuje zakup tego lub podobnego krzesełka zachęcam do zadawania pytań. Chętnie podzielę się wiedzą i doświadczeniem w temacie. Najlepiej pytać na dole w komentarzach, tak żeby potem odpowiedzi mogły zobaczyć też inne osoby.




A deser zostawiłam na koniec. Tu zapraszam po prawdziwe ciacha, czyli przepis na muffinki od Baby Design w wykonaniu Mamy Muffin :) Chrrrrupiące doznania gwarantowane!




Być może to Cię również zainteresuje:

8 komentarzy:

  1. Jest nam niezmiernie miło czytać tak pozytywne słowa :) Dziękujemy bardzo za opinię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy krzesełko jest stabilne? Odnoszę wrażenie, że to sponsorowana opinia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamy Panią serdecznie :) Oczywiście, że krzesełko Cookie jest stabilne - bezpieczeństwo dzieci jest dla najważniejsze! Dodamy, iż opinia nie jest w żaden sposób przez nas sponsorowana. Wszelkie recenzje na temat naszych produktów są wystawiane bez naszego porozumienia oraz akceptacji. Może Mamamuffin dołączy do dyskusji :)

      Usuń
    2. Wszelkie sponsorowane wpisy oznaczam na blogu stosowną informacją szanując Moich Czytelników. Ten wpis natomiast powstał bez współpracy z firmą Baby Design. Nawet bloger może być czasem ;) tak zadowolony z produktu, którego używa, aby się tym podzielić z innymi. Jak w życiu tak i na blogu, opowiadamy sobie o tym, co jest dla nas ważne.

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o pytanie na temat stabilności to nie mam zastrzeżeń. Szeroki rozstaw nóżek. Moje dziecko należy do tych bardziej energicznych i nie mam obaw w tym zakresie. Może gdybym wiedziała, skąd wzięła się taka wątpliwość, to będę w stanie powiedzieć więcej...

      Usuń
    4. Dziękuję za odpowiedź. Jutro będzie kurier z paczką także będziemy testować. Mam nadzieję, że moje odczucia będą tak samo pozytywne.

      Usuń
    5. To proszę dać znać, bo jestem ciekawa opinii. Wiadomo, każdy z nas ma różne oczekiwania. W każdym razie życzę, by Maluszek zajadał się w krzesełku, że aż będzie miło patrzeć :) i rósł zdrowo!

      Usuń
  3. Mamamuffin bardzo dziękujemy za pomoc oraz rzeczową opinię 💖 "Anonimowy" życzymy "smacznego' użytkowania Cookie i z niecierpliwością czekamy na opinię 💖 Pozdrawiamy Was 💖💖💖

    OdpowiedzUsuń